nasze życie stanie się piękne, jeśli nauczymy się żyć…

Codzienność O życiu

Dlaczego 6 grudnia, jest tak wyjątkowy?

Był taki jeden, jedyny dzień w roku, którego jako dziecko nie mogłam się najbardziej doczekać i który uwielbiałam. To 6 grudnia czyli dzień, w którym dzieci wierzą, że w nocy, kiedy słodko śpią przychodzi do nich Święty Mikołaj i przynosi prezenty.

W naszej pamięci na długo pozostają chwile wyjątkowe, w których po prostu czuliśmy się wyjątkowo no i niestety te złe, ale dziś tylko o tych dobrych. Dużo pamiętam z dzieciństwa tych fajnych wspomnieć, a jednym z najfajniejszych to był poranek 6 grudnia, kiedy pod poduszką, bądź obok łóżka czekał prezent od Mikołaja. Wieczór 5 grudnia to był chyba jedyny dzień w roku kiedy nikt nie musiał mi powtarzać do znudzenia, że czas spać, bo wtedy sama jak najszybciej chciałam już usnąć, wyobrażając sobie przedtem co tym razem przyniesie Mikołaj. Rózgi nigdy nie dostałam, więc chyba byłam grzeczna.

I tak naprawdę nie liczyło się, by dostać najfajniejszą zabawkę, tylko chyba o sam ten fakt, o tę magię, która jako dziecko mnie zachwycała. To był ten moment, kiedy czułam się najważniejsza, skoro Mikołaj pędzi saniami, żeby dać mi prezent. Oczywiście zawsze chciałam go zobaczyć i zawsze kombinowałam, co by zrobić, żeby zobaczyć jak On wygląda, jak wchodzi do domu. Ba! Nawet postanowiłam że będę udawać, że śpię to może się go doczekam, robiłam tylko jeden błąd: mówiłam o moich planach mamie i pewnie dlatego tak długo wierzyłam w magię Świętego Mikołaja, bo aż do 3 klasy szkoły podstawowej.

A jak się dowiedziałam, że jednak to nie Mikołaj pędzi saniami specjalnie do mnie? To była lekcja religii i poinformowała nas o tym Pani. Nie pamiętam dlaczego, nie pamiętam czy to ktoś ją o to zapytał, pamiętam tylko, że z jednej strony byłam rozczarowana, a z drugiej czym prędzej chciałam powiedzieć mamie, że wiem że to ona.

A czy byłam zła albo czułam żal do rodziców o to, że pozwolili mi wierzyć w Mikołaja, podczas kiedy sami podrzucali mi prezenty?

Oczywiście, że nie. Wręcz przeciwnie. Mimo, że wiedziałam już jaka jest prawda to w głębi duszy dziękowałam, że dali mi te piękne wspomnienia. Bo mimo wszystko to jest cudowne i magiczne. Ten moment, kiedy piszesz list, a potem okazuje się, że Mikołaj spełnił Twoje marzenie. Wiem, że są rodzice, którzy są przeciwni temu, by okłamywać dziecko. Z mojego punktu widzenia, trochę szkoda, bo ja te kilka lat kiedy wierzyłam w Mikołaja wspominam naprawdę cudownie i dlatego od zawsze wiedziałam, że dam też możliwość poznania tej magii świętego Mikołaja mojej córce.

Teraz, bawi się prezentem od Mikołaja zachwycona tym, że On spełnił Jej marzenie. Patrzę na Nią, słucham jak z iskierką w oku opowiada o tym, co dostała od Mikołaja i uśmiecham się. Dzieciństwo powinno być magiczne, a jeśli 6 grudnia ma ubarwić życie mojemu dziecku i w przyszłości być miłym wspomnieniem to ja w to wchodzę całą sobą.

Dziś, mimo, że jestem dorosła, nadal uwielbiam 6 grudnia i cały grudzień. To pomimo tego, że zimny miesiąc, bo w końcu jest zima, to ma w sobie niesamowite ciepło, daje nadzieję, radość, rozsiewa w niewidzialny sposób miłość.

Mam nadzieję, że kiedyś moja córka z uśmiechem będzie wspominać te dni, kiedy z roześmianą buzią i nieopisanym szczęściem na twarzy rozpakowywała prezent od Mikołaja, który chyba cieszył jak żaden inny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.