nasze życie stanie się piękne, jeśli nauczymy się żyć…

Dziecko O życiu Rozwój osobisty

Czy potrafimy zaakceptować uczucia dzieci?

Niedawno, na jednym z profili na Instagramie przeczytałam bardzo mądre słowa: “Nie ma dzieci, są ludzie”. Tylko czy aby na pewno o tym pamiętamy?

Niejednokrotnie zdarzyło mi się usłyszę, że dziecko nie radzi sobie ze swoimi uczuciami albo że na wszystko reaguje płaczem. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak jest? Czy my, jako rodzice robimy cokolwiek, żeby im (dzieciom) pomóc w tej kwestii? Nauczyć ich tego? Dzieci nie mają tej wiedzy, którą my mamy, a często nie potrafimy pomóc swojemu dziecku, by w pełni akceptowało siebie, bo zamiast wspierać, nie raz wykorzystujemy tylko swoją władzę, a to duży błąd.

Czytając książkę “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały (…)” zupełnie inaczej spojrzałam na wiele spraw i choć gdybym zadała pytanie: “czy akceptujesz uczucia swojego dziecka?”, zapewne 90% z Was powie, że tak, a czasami choć nieświadomie nie pozwalamy dzieciom mieć własnego zdania. Podam bardzo prosty przykład:

Wyobraź sobie sytuacje, kiedy Twoja koleżanka Ci powie, że nie lubi swojej babci. Co zrobisz? Nic… ewentualnie zapytasz czemu i z pewnością, nie będziesz próbować zmienić Jej uczuć, bo i po co? Jeśli tak mówi, to widocznie ma jakiś powód, żeby tak uważać. A teraz wyobraź sobie, że Twoje kilkuletnie dziecko powie: “nie lubię babci, jest głupia”, Co zrobisz? Czy zaakceptujesz uczucia swojego dziecka czy może zaczniesz przekonywać dziecko, że to nieprawda, że przecież babcia jest wspaniała czy może zdenerwujesz się i powiesz coś w stylu: “jak możesz w ogóle tak mówić, to Twoja babcia!”. Myślę, że niestety zdecydowana większość w takim przypadku nie okazałaby zrozumienia.

Zdarza się, że moja córka, kiedy jest na mnie zła mówi, że mnie nie kocha albo, że jestem najgorszą mamą na całym świecie. I choć jest to dla mnie przykre, to w chwili kiedy to mówi, widocznie tak uważa. Czasami odpowiadam Jej, że rozumiem, że tak uważa, że jest mi przykro z tego powodu, bo ja Ją bardzo kocham, ale ma prawo tak czuć. I za każdym razem, po kilku minutach przychodzi, przytula się i mówi, ze to nieprawda, że ona mnie kocha, tylko była zła. Zdarza się, że rozmowa ta wygląda też w taki sposób:

Julia: Jesteś najgorszą matką na całym świecie!

Ja: Ale na calutkim świecie? Nawet na Grenlandii? W sumie dobrze, że na świecie a nie w całym wszechświecie, bo to by dopiero było!

Julia: No to w całym wszechświecie!

Ja: Ojej to naprawdę ogromnie mnie nie lubisz.

Julia: A jest coś większego jeszcze?

Ja: To aż tak mnie nie lubisz? Tak, że chcesz, żebym wybuchła z wulkanem?

Julia: (zanosząc się śmiechem) tak, do kosmosu

Ja: Na Księżyc czy na Marsa?

(…)

Ta rozmowa zakończyła się żartami o tym, jak skaczemy z planety na planetę. A wyobraźmy sobie co byłoby, gdybym się zdenerwowała i powiedziała coś w stylu: “masz tak do mnie nie mówić”, myślę, że zaprzeczenie uczuć zakończyłoby się kłótnią.

Potrafimy z łatwością zaakceptować uczucia dzieci, ale te pozytywne, a tych złych często nie potrafimy. To niestety szkodzi naszym dzieciom, czują się niezrozumiałe, mogą mieć problemy z czasem z radzeniem sobie z negatywnymi uczuciami, nauczone tego, że takie uczucia są złe. Z czasem pewnie dziecko przestanie nam mówić co czuje, bojąc się tego, że będziemy negować to co naprawdę czują albo też stwierdzą, że i tak ich nie zrozumiemy.

My jako dorośli i rodzice, nie mamy prawa tak naprawdę ingerować w uczucia dziecka, nie możemy im narzucać, co one mają czuć. Jeśli nawet dziecko powie, że kogoś nie lubi albo, że ktoś jest głupi to postarajmy się zrozumieć, bo widocznie ma jakiś powód, żeby tak myśleć. I choć czasami nie jest dla nas miłe usłyszeć różne rzeczy, to każdy ma prawo do swoich uczuć nie tych narzuconych, a swoich. Bo czy Wam zdarzyło się usłyszeć: “na pewno tak nie myślisz?” Czy jeśli czujecie, że ktoś Was nie rozumie nie czujecie się przygnębieni, zawiedzeni? A pomyślcie co czuje dziecko, dla którego jesteś całym światem i które powierza Ci swoje problemy, a Ty mu mówisz, że nie może tak myśleć?

Ja, mama prawie 7-latki, od kiedy zaczęłam się zagłębiać w temat psychologii dziecięcej, zupełnie inaczej patrzę na moje dziecko, na Jej problemy, na gorsze dni. Każdy ma prawo je mieć. Moje dziecko też. Przecież jest człowiekiem, przecież też czuje i to o wiele bardziej niż my.

2 KOMENTARZE

  1. Ach, jak miło Was zobaczyć po tylu latach! Kiedyś dawno czytałam Twojego bloga, to były jeszcze czasy Twojej ciąży 🙂 Życzę wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, będę tu wpadać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.